Witam serdecznie podróżników internetowych jak i tych, którzy weszli tu specjalnie. :)
Urodziłem się 26 lipca 1969 roku w Warszawie.
Fotografia to jedna z moich pasji. I tak jak to widzę
to samo fotografowanie jest zwykle tylko przy okazji:
wyjazdów, spacerów, kontemplacji..., albo też czasem:
wyjazdy, spacery, kontemplacja przy okazji bycia z aparatem.
To takie moje świadectwo widzenia i przeżywania świata.
Zapis spotkań z chwilami, wędrówki między zatrzymaniami.
A każda chwila składa się z wielu warstw. Tak jak rozmowa
składa się ze słów, intonacji, ciszy, a może też herbaty,
odgłosów ulicy, wiatru w słoneczne popołudnie... To może dlatego
zdarza mi się robić wielokrotne ekspozycje.
Nie ukrywam, że dużo inspiracji daje mi Warszawska Szkoła Fotografii. Nie tylko za sprawą zajęć i wykładowców, którzy potrafią wnieść wiele spojrzeń z różnych kierunków, ale też całej atmosfery: ludzi, rozmów, wspólnej przestrzeni.
Także oglądanie fotografii to czasem poruszające przeżycie. Wzajemne przenikanie, otrzymywanie. To takie wejście w sferę tego co nas łączy, w niewysłowioną przestrzeń POZA nami, ale też W nas. Spośród wielu znanych mi i nie znanych osobiście twórców wyróżniłbym Josefa Sudka i Sarah Moon. Niżej moje refleksje dotyczące ich twórczości.
Dotykanie rzeczywistości
Sudek – mistrz dostrzegania prostoty. Doceniania piękna zastanego. Jak mało kto potrafi przenieść w krainę spełnień. I może to wydać się komuś dziwne, ale okazuje się ta kraina może mieścić się w zwykłej pracowni.Czyż nie pamiętamy takich momentów w życiu? Dźwięku kropel spadających na parapet? Ciszy wiatru? Czy można spotkać coś cenniejszego od scen, które odnajujemy w tych fotografiach? Osobiście czuję, mam wrażenie, że mógłbym wejść tam do środka. A wewnątrz i zewnątrz nie są wcale rozdzielone przez szybę. Pozostaje kontakt: z kroplami, drzewem, powietrzem w pracowni. Nie ma wiele, ale czy czegoś brakuje? Bo cóż znaczą nawet oceany niespełnień wobec jednej spełnionej kropli, którą właśnie nam dano?
Dotykanie poetyki
Fotografie Sarah Moon to w moim odczuciu taka poezja obrazu. Wiersze w wizualnej formie ukazujące krainę prostoty. Ta kraina dostępna jest wszędzie tam gdzie znajdujemy prostolinijność i zaangażowanie. A gdy wejdziemy w tę krainę odsłoni się radosność i wdzięk. Powiew i ruch. Lekkość i przepływ, jednej chwili w następną. Miliony pełnych życia chwil. To właśnie czuję w tych fotografiach. Są one jak drzwi do jak najbardziej realnej baśni. Wystarczy jedynie otworzyć i wejść. Wiem. Ta radosność, o której wspomniałem, może być spowita mgłą nostalgii i smutku. Czy ktoś nie wierzy, że w pełni przeżyty smutek może stać się radością? Bo cóż znaczą nawet oceany smutku wobec jednej kropli radości, którą właśnie przeżywamy?
Krzysiek Porzeżyński