Jeśli miałbym polecić przejście tylko jedną ulicą Toronto nie wahałbym się: to Queen Street. Na jej szlaku znajdują się budynki starego i nowego ratusza, przecina ona ważną na mapie tego miasta - Younge Street, ale to co decyduje o jej charakterze to jej zachodnia część. Czuje się tam coś z artyzmu, niezależności, nieoficjalności. A przecież to zazwyczaj jest najciekawsze i najżywsze. To ulica rozmaitości. Nigdzie jak tam nie smakuje falafel, a w drodze do niezwykłej kulinarnie knajpy prowadzonej przez Tybetańczyków (polecam tamtejszą herbatę) można wstąpić do sklepu ze starociami, przyglądać się oknom wystawowym czy też zabawić się w poszukiwacza grafiti.